
Trudno w to uwierzyć, ale w tym toku ten znakomity album obchodzi swoje 21 urodziny. I choć czas nieubłaganie gna niczym oszalały, to zawartość tego albumu cały czas poraża swoją niezwykłą energią. Jest w tych dźwiękach zaklęta potężna moc. Słuchając takich numerów jak Psycho Psycho, Human Factor, Step Up to the Plate, Triumphal Entry, Betrayal System czy znany nam z drugiego demo Savage Desire mam ciary na całym ciele… ależ to kopie dupsko!, szok! Wyczuwa się w tych dźwiękach potężną moc, a to, co robi tu gitarowy duet Meyer/ Austin to istne szaleństwo. Psycho Psycho to z wszech miar album doskonały. Te dwanaście numerów to metalowa biblia dla wielu artystów, dlatego nie powinno nikogo dziwić, że mimo upływu lat materiał nie stracił na swojej świeżości. To bez wątpienia ponad czasowe dzieło, które i za kolejne 21 lat nie straci swojej mocy rażenia. Dziwi mnie, że Metal Blade, który oryginalnie wydał wersję CD, nie pokusił się o wydanie tego dzieła na winylu. Dopiero Night of the Vinyl Dead wydało limitowaną winylową edycję w 444 kopiach. Co jak co ale takiej muzyki najlepiej słucha się z tego nośnika. Bardzo cieszy mnie również fakt, że mimo upływu lat Ronnie Nasty cały czas jest w znakomitej wokalnej formie. Miałem okazję ostatnio o tym się przekonać na wspaniałym oldschoolowym festiwalu Keep It True Rising IV. Pozostaje mi mieć nadzieję, że NASTY SAVAGE nawiedzi również nasz kraj, bo od ich ostatniego koncertu w Polsce mija w tym roku 37 lat. Psycho Psycho to obowiązkowa pozycja na półce każdego szanującego się Metal Maniaka!!!!!
NecronosferatuS




