Surreal album cover of 'Abstract Reality’ by Nasty Savage. Features a barren landscape with deep crevasses, twisted organic structures, and eerie humanoid figures. The band’s stylized white logo is prominent at the top against a blue sky. The title 'Abstract Reality’ is in flowing blue script at the bottom[/caption]
Pamiętam, jak pierwszy raz było mi dane usłyszeć ten materiał. Słuchałem go z zapartych tchem, muzyka była tak bogata, tyle w niej się działo, a przy tym było to w tak perfekcyjny sposób odegrane, że szok. Było w tej muzyce coś niezwykłego na tamte czasy. Do dziś bardzo lubię wracać do tych nagrań, z którymi czas obszedł się niezwykle łaskawie. Zawartość Abstract Reality nic a nic nie straciła na swojej świeżości, to zdecydowanie ponadczasowe numery. Zawsze pomstowałem, że to tylko cztery kawałki, za to jakie?! Na samą myśl dostaje się wypieków na twarzy i wcale się nie dziwię, że wiele kapel w tamtym czasie odnosiło się względem NASTY SAVAGE z ogromnym szacunkiem, wskazując na nich jako niewyczerpane źródło inspiracji, często dla zespołów wykonujących Death Metal. Nie powinno nikogo to dziwić, skoro muzyka NASTY SAVAGE była tak złożona i zaawansowana technicznie. Natomiast na koncertach ten band robił niezwykłe show. Ronnie niczym szalona bestia, miotał się niczym opętany po scenie, co rusz rozwalając telewizory na swojej głowie, a przy tym, co najważniejsze śpiewał z niezwykłą ekspresją i wyczuciem, operując w skalach, których nawet King Diamond by się nie powstydził. Ta różnorodność wokalnych wariacji Ronniego dodatkowo elektryzuje i sprawia, że muzyka NASTY SAVAGE jest niezwykle atrakcyjna. Warto również zwrócić uwagę na sekcję rytmiczną, naprawdę dzieje się tu wiele, jest tu tyle połamanych trudnych technicznie motywów zagranych z taką lekkością i finezją, coś niesamowitego. Gitarowy duet Bena Meyera i Davida Austina to coś magicznego. Jest tak ogromne bogactwo motywów, że można byłoby z jednego utworu zrobić całą płytę, a co dopiero z tych czterech fenomenalnych numerów, klękajcie narody! Toż to prawdzie szaleństwo i jak tu nie kochać NASTY SAVAGE, kiedy tworzyli tak wspaniałą i niezwykle oryginalną muzykę, dając nam skondensowaną dawkę niezwykle technicznie i perfekcyjnie odegranego thrash metalu. Do dziś słuchając tych numerów mam ciary na plecach. Kocham takie granie, kocham NASTY SAVAGE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
NecronosferatuS




