Był to nasz pierwszy materiał nagrany w profesjonalnym studio – TR Sound w Krakowie. Wcześniej wszystko, co udało nam się zarejestrować, było nagrywane w piwnicy na czterośladowym magnetofonie. Tym razem mieliśmy do dyspozycji 24 ślady. Studio było wyposażone w stół mikserski odkupiony ze studia zespołu Queen.
To studio wyglądało jak statek kosmiczny – było tu tyle sprzętu, że szok. Szpulowy rejestrator nagrywał wszystko na 2-calowej taśmie Ampex, trudno było uwierzyć, że HOLY DEATH ma możliwość rejestracji swojego debiutanckiego albumu w takich warunkach. Przekraczając progi TR SOUND STUDIO czulem się jak bym wszedł na pokład statku kosmicznego i miał za chwilkę odlecieć .
À propos sesji Triumph of Evil? przypomniała mi się zabawna anegdota: nasza sesja pierwotnie miała odbyć się w innym terminie, zaraz po sesji HONOR który zaklepał sobie ten termin przed nami. Kiedy chłopaki dowiedziały się o naszej sesji, zaproponowały nam, abyśmy wskoczyli w ich termin, jak się potem okazało było to Boże Ciało 6 czerwca 1996, te 666 nie były tu bez znaczenia.
Realizatorem tego materiału był niezwykle utalentowany dźwiękowiec Tomasz Rogula. Wiele nam pomógł przy tej sesji, jego pomysły oraz kreatywność pomogła osiągnąć bardzo zadowalający efekt końcowy, choć nie mieliśmy wiele czasu. TR Sound jest świetnie wyposażonym studio, ale do tanich nie należy, a nasz budżet był ograniczony. Ostatecznie udało nam się zarejestrować całość w 58 godzin.
Byliśmy bardzo mocno zestresowani, przez co nie wszystko wyszło tak, jak byśmy chcieli. Nie mieliśmy wiele czasu przed wejściem do studia, by przećwiczyć materiał. W sumie był to miesiąc intensywnych prób w garażu kumpeli Asphodelusa, która zlitowała się nad nami i udostępniła nam to miejsce na miesiąc hałasowania.
Exterminas mieszkał wtedy w Białymstoku , przez co niezbyt często mógł wpadać do Krakowa. Mimo to przygotował wszystko na czas, niestety stres oraz niezbyt fajna atmosfera spowodowana napięciami wywołanymi przez Asphodelusa nie pomagała.
Mimo wczesnych ustaleń Asphodelus nie był w stanie przygotować solowych partii gitar do tej sesji, ponieważ jego umiejętności na to mu nie pozwalały.
Zdawałem sobie sprawę, jak wiele straciliśmy, kiedy Gerard odszedł od zespołu – to był niezwykle utalentowany multiinstrumentalista, który wniósł wiele do tej kapeli. Sporo musiało upłynąć czasu, by wersje z solowymi partiami Gerarda mogły ujrzeć światło dzienne.
Cieszę się, że możecie poznać te wersje, które bardzo wzbogaciły naszą dość ascetyczną muzykę, ukazując potencjał tych numerów wzbogaconych o gitarowe smaczki.
Teraz dzięki Gerardowi możecie usłyszeć, jak brzmiałby ten materiał, gdyby Gerard uczestniczył w sesji w 1996 roku.
”Triumph Of Evil?” choć w pierwotnej wersji bardzo mocno ascetyczny, miał w sobie moc. Ttrzy numer na tym albumie pochodził jeszcze z sesji Abraxas, nie znalazły się jednak w ostatecznej kasetowej wersji, która i bez tych numerów była dość długa.
Cieszę się, że udało nam się wykorzystać te numery podczas sesji ”Triumph Of Evil?”.
Pierwsze niepokojące symptomy w składzie HOLY DEATH pojawiły się po odejściu Gerarda , Asphodelus z na byt wybujałym EGO starał się za wszelką cenę zdominować zespół , umniejszając wkład pozostałych muzyków w naszą radosną twórczość, choć tak naprawdę jego wkład był minimalny zważywszy ,że lwia część materiału powstała jeszcze za czasów Abraxas bez udziału Asphodelusa który dołączył do zespołu dwa tygodnie przed sesją nagraniową .
Ciągły ferment wywołany zachowaniem Asphodelusa podczas sesji nagraniowej nie pomagał :(. Po ostatniej akcji Asphdelusa z Exterminasem wiedzieliśmy ,że jego dni w HOLY DEATH są policzone , chwilę po wydaniu kasety przez Baron Records podziękowaliśmy mu za współpracę
Chile po odejściu Asphodelusa do HOLY DEATH dołączył kumpel Darena ,Vexstus z którym współtworzył BLADE OF THE SOWRD notabene , oba zespoły nagrywały swoje dema w 1997 roku w Sanockim Manek Studio z tym ,że producentem HOLY DEATH był Manek ,a BLADE OF THE SWORD stawiający wtedy swoje pierwsze realizatorskie kroki Malta, który chwile potem nawiązał wieloletnią współpracę z BEHEMOTH ale to już inna historia .
Tak naprawdę prawdziwe problemy w HOLY DEATH pojawiły się w momencie kiedy zaczęliśmy poważnie myśleć o koncertach .
Nieustanne zmiany składu , problem ze znalezieniem odpowiednich osób które mogły by kontynuować nasz styl był bardzo trudny , Kraków to specyficzne miasto ,nie było tu zbyt wielu muyzków którzy chcieli by grać Black Metal .
Każdy kolejny muzyk coraz bardziej oddalał nas stylistycznie od naszych pierwocin, było to cholernie irytujące bo zmiany w muyzce nie szły właściwym torem ,nie mialem wpływu na te zmiany choć założenia się nie zmieniły
HOLY DEATH od dłuższego czasu nie miał stałego miejsca gdzie mógł grać regularnie próby , ten problem przekładał się na chroniczne nie przygotowanie zespołu do występów na żywo , co w rezultacie spowodowało ,że HOLY DEATH nie zagrał wiele koncertów w swojej karierze i nie ukrywam, że wspominam te występy jako coś nie godnego uwagi , było tu wiele niedociągnięć i z perspektywy czasu nie wiem czy granie tych koncertów było właściwą decyzją .

Tak nawiasem mówiąc, słuchając Abraxas, bardzo ubolewam, że nie udało nam się z tym materiałem zawitać do TR Sound Studio. Myślę, że byłoby to coś niezwykłego i choć ostateczna wersja nagrana na czterośladowym magnetofonie nie wypadła najgorzej, to jednak z tego materiału mogliśmy wycisnąć dużo więcej.
Cała sesja była dla nas czymś zupełnie nowym dlatego, gdybyśmy nie mieli cennych wskazówek Tomasza Roguli, moglibyśmy to spieprzyć. Zresztą spoglądając z perspektywy czasu, wydaje mi się, że ten materiał mógłby być znacznie ciekawszy, niestety brak Gerarda na pokładzie skutecznie nam to uniemożliwiał.

Lubię prostotę w muzyce, kocham HELLHAMMER, wczesny SAMAEL czy WINTER dla tego lubię ten album w takiej minimalistycznej formie. Jak wielu twierdzi, w prostocie jest siła i zgadzam się z tym w 666%, choć z perspektywy upływającego czasu wiem, że ten stuff mógł porozstawiać wszystkich po kątach.
HOLY DEATH na początku swojej działalności był pod ogromnym wpływem greckiej sceny.
Oczy wszystkich w tamtym czasie zwrócone były w stronę Norwegii, a my na przekór wszystkiemu zasłuchiwaliśmy się w demach ROTTING CHRIST, VARATHRON, NECROMANTIA. Oczywiście nie tylko żyliśmy Grecją, BATHORY, HELLHAMMER, CELTIC FROST były i są dla nas bardzo ważne, ale po odejściu Gerarda,
Asphodelus jako gitarzysta wniósł więcej chłodu do muzyki, wszystko za sprawą jego miłości do IMMORTAL i EMPEROR i choć wpływy tych dwóch kapel nie są zauważalne na Triumph Of Evil? pamiętam, że Asphodelus próbował zaszczepić te pierwiastki do naszej muzyki. Pewnie dlatego po HOLY DEATH powstał BATTLE HYMNS, by mógł folgować sobie swoim fascynacjom Norwegią.
Doskonale dogadywałem się wtedy z Darenem, który podzielał moją fascynację pierwszą falą black metalu: BATHORY, VENOM HELLHAMMER/ CELTIC FROST i oczywiście młody SAMAEL, który było mi dane po raz pierwszy zobaczyć na S’thrash’ydle, jeszcze jako duet bez basisty i przed nagraniem Worship Him. Pamiętam, że byliśmy wtedy pod wielkim wrażeniem Moonlight CHRIST AGONY. Dorwałem ten CD chwilę przed naszą sesją nagraniową, słuchaliśmy tego z wypiekami na twarzy .
Po zakończonej sesji Baron Records wydał ten materiał na taśmie. Chwilę po tym miała ukazać się wersja CD,ale ciągle się to przeciągało dla tego postnowilem porozsyłać ten materiał szukając innego wydawcy który wydał by to na CD , zaczęliśmyi tape trading z ludźmi z Podziemia, rozsyłałem to również po wytwórniach.
Chwilę potem spłynęło kilka propozycji wydawniczych w tym z Head Not Found – labelu Metaliona, który był wtedy niezwykle kultową postacią w Podziemiu, wydawał zina Slayer Mag.
Było to niezwykle kuszące dla nas, by wydać w norweskim labelu CD, tym samym stać się pierwszą polską kapelą wydaną w kraju, który rozpoczął drugą falę black metalu, która ogarnęła cały świat. Jak najszybciej wysłałem materiały do Metaliona.
Był to czas, gdy nie było jeszcze Internetu, komunikowaliśmy się wtedy za pośrednictwem faksów, które wysłałem i odbierałem na Poczcie Głównej.
Myślę, że przez problem z komunikacją Metalion postanowił wydać nasz CD bez autoryzacji, jak się potem okazało z całą masą błędów. Kiedy dorwałem ten kompakt, byłem załamany, od razu poprosiłem Metaliona, by wycofał to ze sprzedaży.
Przygotowałem w studio graficznym nową wersję składu poligrafii, wydałem na to fortunę.
Metalion miał tylko nanieść na folie logo Head Not Found i całość byłaby gotowa. Tym razem miał być to digipack. Mimo wysłanej folii z poprawioną wersją poligrafii Head Not Found cały czas sprzedawało wadliwą wersję, co w końcu spowodowało dość spory zgrzyt wewnątrz HOLY DEATH.
W rezultacie rok później zdecydowałem się pojechać z kolegami do Norwegii, by wyegzekwować poprawki i wycofać wadliwe wersje i w końcu rozliczyć się za to wydawnictwo
To była szalona wyprawa. Pojechaliśmy z Krakowa samochodem do Świnoujścia, z którego mieliśmy prom do Szwecji, następnie z przesiadką do Norwegii.
W czasie rejsu chłopaki popijali Żurawinowego Absoluta, jeden z zawodników trochę przeliczył swoje siły i efekt był taki, że jeździł ciągle windą w górę i w dół zarzygując wszystkie piętra promu. Było zabawnie, choć pewnie nie dla personelu promu.
Po dotarciu do Norwegii, zaraz po zejściu z promu kazano nam samochód zostawić do kontroli celnej.
W rezultacie rozebrali auto na części pierwsze w poszukiwaniu kontrabandy, narkotyków lub czegoś w tym rodzaju.
Trwało to 3,5h – całkiem dobry czas na rozłożenie i złożenie auta z powrotem. Niestety nie poskładali auta dobrze i mieliśmy przez to przygody podczas jazdy, ale to już inna sprawa. Kiedy dotarliśmy do Sarpsborg, gdzie mieszkał Metalion, okazało się, że jest akurat w Australii u swoich kolegów z Sadistik Exekution.
W rezultacie pojechaliśmy do Ketila Sveena z Voices of Wonder, który był oficjalnym dystrybutorem Head Not Found.
Wymogliśmy na nim wycofanie z magazynu 189 kopii wadliwego wydawnictwa. Tu pragnę podziękować Michałowi Zajączkowskiemu, bez którego nie wiem, czy ta wyprawa do Norwegii byłaby możliwa oraz Andrzejowi Chojnackiemu, który wspierał nas prawnie podczas negocjacji z Ketile Sveenem względem wycofania z ich dystrybucji nieautoryzowanych, pirackich wydań Head Not Found. Bez tych dwóch osób trudno byłoby cokolwiek zdziałać.
Niestety nie było szans na odzyskanie kasy za zwrot sesji w studio. Ta sytuacja niezbyt dobrze wpłynęła na relacje w zespole .
Odzyskując pirackie kopie, które zostały wycofane z magazynu VoW, miałem dwa wyjścia, pierwsze wywalić wszystko do kosza lub próbować sprzedać te CD, by choć w części pokryć koszty wyprawy do Norwegii. Było to niezwykle frustrujące.
Dodatkowo ta cała sytuacja spowodowała poważne pęknięcia w szeregach HOLY DEATH, ciągłe rotacje w składzie, problemy z pełnym zaangażowaniem się reszty zespołu w dalszą działalność. Nie wpłynęło zbyt dobrze na nasze morale.
Ten spór ciągnął się dość długo. W międzyczasie okazało się, że Voices of Wonder ponownie sprzedaje wersje z błędami – tam w wersji HNF utwór To The Christians był zmieniony na To The Christmas. Było to niezwykle irytujące, tym bardziej że wysłałem im poprawną wersję okładki, wystarczyło to tylko wydrukować.
Jak widać, termin rejestracji tego albumu 6.06.96 nie okazał się dla nas zbyt szczęśliwy.
Z perspektywy czasu powinienem być szczęśliwy, że nie zastaliśmy wtedy Metaliona, mogłoby się to skończyć naprawdę bardzo nieciekawie – byliśmy mega wkurwieni i zdesperowani, gotowi na wszystko.
Pamiętam, jak pani celnik oglądała zawartość bagażnika – jej uwagę przykuła na chwilę siekiera, ale to nie jedyne żelastwo, które tam się znajdowało.
Gdybyśmy zastali Metaliona w domu mogłoby dojść do nieszczęścia, byłem tak na gościa wpieniony, że żywcem, gołymi rękami obdarłbym go ze skóry. To była szalona i ekstremalna przygoda.
Z czasem emocje opadły, życie toczy się dalej, te wspomnienia nieco zbladły. Dopiero przy okazji tego wydawnictwa postanowiłem o tym przypomnieć.
W międzyczasie Triumph Of Evil? doczekał się kilku reedycji: w Under The Sign Of Garazel (CD), w Witching Hour CD/LP/MC , z akilka tygodni trafia w wasze ręce wersja 2CD z Old Temple z nigdy dotąd niepublikowanymi wersjami z Gerardem Niemczykiem na gitarze solowej, a za dwa lata na 30- lecie tego materiału Urtod Void wznowu Ttiuph Of Evil ? na vinylu .
NecronosferatuS