Na temat tego wiekopomnego arcydzieła napisano już chyba wszytko, mimo to czuję nieodpartą potrzebę podzielenia się z wami moimi odczuciami, które zawsze towarzyszą mi kiedy słucham tego albumu. Szalenie barwna, pełna emocji muzyka, pełna patosu i tej potężnej epickiej siły wyrazu sprawiającej, że Hammerheart stało się dziełem ponadczasowym. Czas po prostu nie ima się tych kompozycji, i choć od momentu wydania po raz pierwszy tej płyty minęły ponad trzy dekady, brzmi to niezwykle świeżo i aktualnie. Czuje się tu ogrom emocji, wielkiej pasji i co bardzo ciekawe, te dźwięki nieprawdopodobnie emanują magią. Myślę że Hammerheart zapewnił Qurthonowi nie tylko nieśmiertelność jako kompozytorowi, ale i zaszczytne miejsce u boku Wojów w Walhalli. Wyczuwa się w tej muzyce przywołaną potęgę minionych dni chwały, to jak głosy przodków przemawiające przez usta Qurthona, który poprzez słowa przywołuje minione dni, kiedy owe dusze przyodziane w materię walczyły i wygrywały wiele bitew, świat był lepszy, choć rządził się innymi bardziej krwawymi prawami. To niesamowite w jaki sposób udaje się Qurthonowi przywołać głos zza światów mężnych i dumnych Wikingów, którzy skutecznie potrafili przez długie lata opierać się chrystianizacji, kultywując swoje tradycje, składając hołd Bogom Północy. Jest tu spory ładunek emocji, gniewu, bólu, dawanej chwały, która nigdy nie przeminie mimo iż w końcu Północ została splugawiona piętnem krzyża. Kompozytor bardzo poważnie utożsamił się ze swoją ideologią, wyczuwa się w tym co robi ogromna pasje i zaangażowanie, jest to szczere i ujmujące. Strona A – pierwszy utwór na tej płycie to „Shores In Flames” będący ponad jedenasto minutową kompozycją rozpoczynającą się przepięknymi odgłosami morskich fal, którym wtóruje niemal akustyczna gitara. Czyste wokale Qurthona tworzą co raz bardziej narastającą i dramatyczną atmosferę, gdzie w pewnym momencie kompozycja nabiera potężnej mocy uderzając swą wyniosłością i ciężarem niczym ogromna łódź spuszczona w głębiny bezkresnego morza, wręcz wyczuwa się tu silę napędzających okręt mięśni dzierżących wiosła – to wojenna pieśń, gdzie prawdziwi nieustraszeni wojownicy wychodzą na przeciw przeznaczeniu. Doskonała kompozycja potrafiąca w bardzo obrazowy sposób oddać niemal namacalną atmosferę tamtych dni. Kolejnym hymnem na tej płycie to Vallhala powoli rozkręcająca się akustycznymi gitarami kompozycja. Fanfary i narastające perkusyjne salwy oznajmiają nam, że wkraczamy w magiczny świat, gdzie żywi nie maja wstępu, a i nie każdy martwy człek ma wstęp. Bardzo marszowe tempo z potężnym gardłowym głosem Quorthona przyzywa Boga Gromów, Baptised In Fire And Ice to zamykająca stronę A kompozycja, traktująca o ochrzczonym w ogniu i lodzie nowo narodzonym dziecięciu, rozpoczynający się od wybijających marszowe rytmy bębnów by chwile później rozległ się chór powtarzający Ogień i Lód, mocna i nieco krzykliwa kompozycja z potężnie brzmiącym riffem i tak charakterystycznymi chórami sprawia iście wyniosły nastrój. Genialnie nałożone na siebie partie gitar potęgują dodatkowo efekt i to przejmujące solo po którym wchodzi doskonały chór, to prawdziwe arcydzieło 🙂 Stronę B rozpoczyna przepiękna kompozycja Father To Son traktująca o dziedzictwie, gdzie tradycja żyje dzięki mądrości przekazywanym z ojca na syna. Bardzo ciężko rozpoczynająca się kompozycja, niczym machina wojenna toczy się do przodu, totalnie niszczące riffy, ogrom ciężaru równoważonego chórami, szalenie interesująca kompozycja i doskonały tekst „Słuchaj ryku piorunów; Pozdrowień od naszych przodków, Mówiących o tym, czego nie można zapomnieć, Co musi żyć z ojca na syna’’, Song To Hall Up High to przepiękna akustyczna ballada będąca modlitwą kierowaną do Odyna a Home Of Once Brave to bardzo wyniosły hymn opowiadający o ziemi, która została darowana przez Odyna człowiekowi:
Up high the Mountains
Where the wind catch its speed and chill
Snowstorms are born
And rage loud through the valleys and the hills
Above two Ravens
Messengers of the wise One eyed God
Who rules this land
Of the strong and the great
And tall
Beautiful
Behold this thy land
Open and free
This thy home of the brave
Dark endless forest
Where at the day hides the shadows of the night
Snowcovered vast lands
As great as the eternal sky
Now in the midst
Of this wild and this open and free
He placed my kind
To possess this their land to be
Above two Ravens
Messengers of the wise one eyed God
Who ruled this land
Of once strong and once great
But now
Forgetting to behold this their land
Once ours [once] free
This my home of once bravi za wodami „Za wodami zimnego północnego morza wzniesiony wśród wiecznych przestworzy kraj wielki i wolny’’ moc tego tekstu oraz potęga kompozycji zapiera dech w piersi. Czuje się tu rozległą przestrzeń dzikiej i nieokiełznanej natury, bez plugawego krzyża i fałszywej wiary – to głos dawnych dni ,’’One Rode To Asa Bay’’ traktuje o chrystianizacji ziemi Asów. Bardzo głęboki tekst doskonale pasujący do tego utworu to ostatni numer na tej płycie pozostawia słuchacza w wielkiej zadumie. To wyjątkowe dzieło !!!!





