Przejdź do głównej treści

OLDSCHOOL METAL MANIAC

MOTORHEAD Another Perfect Day Box LP

MOTÖRHEAD

Kolejny idealny dzień.

Nigdy nie miałem problemów z zawartością tego albumu. Mimo zmian w składzie cały czas byto to MOTÖRHEAD. Dlatego zastanawiam się, dlaczego ten album przez fanów został potraktowany po macoszemu? W tym roku Another Perfect Day obchodzi swoje czterdziestolecie i powiem szczerze – przetrwał próbę czasu. Jednak w 1983 roku wzbudzał on wiele kontrowersji ze względu na swoją odmienność. Na pewno zmiana składu nie była tu bez przyczyny – wewnętrzne tarcia w zespole już za czasów Iron Fist zapowiadały odejście Eddiego. Fast” Eddie Clarke opuścił zespół w 1982 roku, w trakcie amerykańskiej trasy koncertowej Iron Fist. Prawdę mówiąc, Eddie opuszczał zespół średnio co dwa miesiące, jednak w tej sytuacji zrobił to w połowie trasy, zostawiając zespół w dość niefajnej sytuacji. Znalezienie szybko na jego miejsce zastępstwa nie było takie łatwe. Na szczęście Phil „Animal” Taylor był wielkim fanem Thin Lizzy i znał dobrze Briana „Robbo” Robertsona, którego widział tu jako godne zastępstwo Eddiego. Phil przekonał Lemmy’ego, aby ten zatrudnił Briana, który jak się potem okazało, wniósł do zespołu nie tylko odmienny image, ale i specyficzny styl grania, który nie wszystkim wtedy spasował.

Brian miał zaledwie 16 godzin, aby przyswoić cały materiał koncertowy. Wydawałoby się, że dla tak doświadczonego muzyka nie powinno być to większym wyzwaniem, jednak towarzyszyła temu spora presja. Ze słuchawkami na uszach i stertą taśm nauczył się piosenek, które miał grać następnego dnia. Pamiętajmy, że musiał nauczyć się nie tylko partii rytmicznych, ale i solowych, a miał na to zaledwie 16 godzin. Myślę, że był to niezły wyczyn.

Co Lemmy miał dopowiedzenia na ten temat w książce Biała Gorączka: Dołączył do nas w Toronto. Zagraliśmy ledwie parę godzin prób, ale już na pierwszej sztuce w Harpos w Detroit wymiatał jak demon. Dalej w czerwcu skończyliśmy jeździć po Ameryce i polecieliśmy po raz pierwszy do Japonii, a on przez cały czas grał świetnie.

W roku 1983 MOTÖRHEAD z Brianem na pokładzie realizuje szósty studyjny album zespołu Another Perfect Day. Wydany w maju 1983 roku przez Bronze Records materiał został zrealizowany w Londynie w Olympic Studios. Producentem był bardzo szanowanym w branży muzycznej Tony Platt, znany między innymi z dwóch tytanicznych dzieł AC/DC  Highway To Hell i Back In Black. Wydawało się, że ten krążek skazany jest na sukces…

Lemmy zapytany w jednym z wywiadów na temat albumu odpowiada: Nasze brzmienie lekko się zmieniło, odkąd Brain dołączył do składu. Jest w tym chyba więcej muzyki.

Wiele lat później Lemmy opowiada na temat sesji nagraniowej Briana: Nagrywanie Another Perfect Day było pieprzoną torturą. Brian, nagrywanie utworu na gitarę zajmowało mu siedemnaście godzin. Zajęło to cholernie dużo czasu w porównaniu z innymi albumami. A kiedy został wydany, wszyscy go, kurwa, znienawidzili.

Nie sądzę, by tak długi czas rejestracji partii gitar Briana wynikał z braku jego umiejętności. Myślę, że jego zbyt perfekcyjne podejście do muzyki nie do końca sprawdziły się w MOTÖRHEAD, który nigdy nie przykładał przesadnej uwagi, by brzmieć jak Yngwie Malmsteen, to zupełnie inny rodzaj muzyki.

Z perspektywy czasu Another Perfect Day przez swoją odmienność wydaje się tym bardziej atrakcyjnym materiałem. Zresztą nie były to aż tak rażące zmiany w stylistyce czy brzmieniu, by podczas słuchania tej płyty rwać sobie włosy z głowy. Mimo to w tamtym czasie opinia publiczna oraz fani nie przepadali za tym albumem, dając wyraz tego brakiem zainteresowania krążkiem, który w tamtym okresie sprzedawał się bardzo słabo. Another Perfect Day był ostatnim albumem wydanym przez Bronze Records, co pewnie nie było bez znaczenia, jeżeli chodzi o nie najlepszą promocję tego krążka.

Z czasem kontrast pomiędzy Lemmym i Taylorem był coraz bardziej zauważalny. Fani nie tolerowali image Briana, który zaczął nosić satynowe szorty i wsuwane buty. Na scenie espadryle, które w połowie lat 80. stały się dość modne.

I tu przytoczę jedną historyjkę Lemmy’ego związaną z jednym z pierwszych koncertów MOTÖRHEAD po przyjeździe z Japonii do Anglii: Jesteśmy na tym stadionie, otoczeni przez wielkich twardych motocyklistów, a Brian wychodzi na scenę w tych swoich czerwonych włosach, zielonych satynowych spodniach na dupie. Słyszę wokół złowrogie pomruki: <– Co to za cipa w tych szortach?> <– To nowy gitarzysta MOTÖRHEAD.> <– Ach tak. Zabijemy go.>. Czuć było, że coś strasznego wisi w powietrzu. Brian nie wie, jak mało brakowało, bo udało mi się ich powstrzymać, ale naprawdę chcieli go zabić.

Jak widać, ortodoksyjni Hells Angels nie tolerowali takiego image. Zresztą nie tylko oni uważali, że image zespołu jest integralną częścią muzyki, a Brian na tle pozostałej załogi prezentował się co najmniej dziwnie.

Dalej Lemmy opowiada: Wyczucie mody Briana nadal szokowało i przerażało fanów podczas całej europejskiej trasy koncertowej. Spójrzmy prawdzie w oczy, baletki i Motörhead nie idą w parze!. Brian Robertson technicznie rzecz biorąc, był lepszym gitarzystą niż Eddie, ale ostatecznie nie pasował do MOTÖRHEAD.

Sam zespół nie zmienił w znaczący sposób muzycznego kursu, ale na pewno zmiękczył brzmienie. Za to z niezwykle iskrzącymi solówkami (tu naprawdę Brian wspiął się na wyżyny – jego styl znacznie różni się od gry Eddiego) był bardziej melodyjny, co czasem rozmiękczało struktury utworu. Z drugiej strony z perspektywy upływającego czasu, słucha się tego całkiem dobrze. Więc czy aby na pewno styl gry Briana nie pasował do układanki? Z image na pewno, ale co do muzyki, to już tego taki pewny nie jestem.

Po wydaniu albumu i trasie koncertowej ostatecznie Robertson i Taylor opuścili MOTÖRHEAD.

Podczas wywiadu dla Classic Rock Lemmy powiedział, że nie rozmawiał z Robertsonem od 1983 roku i utrzymywał: Podobały mi się wszystkie składy, ale nie ten. To był najgorszy moment w naszej karierze.

A co myślał Lemmy po latach na temat Another Perfect Day: Patrząc wstecz – a muszę przyznać, że z perspektywy czasu nabieram co do tego pewności – myślę, że dobrze się stało, że padliśmy na ryj właśnie wtedy. Nie byłoby nas tutaj, gdybyśmy stali się jeszcze bardziej sławni. Skończylibyśmy jak banda chujków z wypasionymi chatami na wsi, którzy nawet ze sobą nie rozmawiają. Myślę więc, że nasz upadek wpłynął dobrze na morale MOTÖRHEAD. Zespół powinien być głodny, to motywacja, która napędza wszystkie kapele. A jeśli ktoś na tym świecie był głodny przez wiele lat, to na pewno ja.

Do dziś słuchając takich numerów, jak Back at the Funny Farm, Dancing on Your Grave czy I Got Mine nie wam wątpliwości, że to w 110 % MOTÖRHEAD. Zresztą słuchając po latach Another Perfect Day, uważam ten album za bardzo niedoceniony. To naprawdę dobry materiał słucha się tego z niewymuszoną przyjemnością.

Another Perfect Day przetrwał próbę czasu, choć w tamtym czasie fani nie przepadali za tym krążkiem. Uważam ten stuff naprawdę za znakomity album i choć płyta dotarła tylko do 20. miejsca amerykańskiej listy przebojów trudno nazwać to porażką.

Cieszę się, że doczekał się tak wspaniałego jubileuszowego wydania na trzech winylach opatrzonych wspaniałym bookletem, w którym znalazł się zapis historyczny z tamtego okresu z całą masą zdjęć. Ponadto znajdziecie tu niepublikowany dotąd koncert zespołu z roku 1983. Wewnątrz płyty na insercie pojawił się mini komiks, opowiadający o przygodach nowego składu MOTÖRHEAD.

NecronosferatuS